Strona główna
Informacje ogólne
Zespoły parafialne
Historia
Ksiądz Proboszcz
Galeria
Czytelnia
Polecamy
Rozdzielczość: 1024x768
|
Ks. Alfred Michalik, Autożyciorys, maj 2001 r.
Dom rodzinny i dzieciństwo
Urodziłem się 25 czerwca 1943 w Gliwicach-Żernikach.
Jako trzeci i najmłodszy syn Konrada - górnika pracującego na kopalni Mikulczyce
i Otylii. Byty to ciężkie czasy zbliżającej się powoli do końca wojny.
W kwietniu 1945 roku, a więc w niespełna dwa lata po moim narodzeniu umiera
matka. Rok później ojciec żeni się po raz wtóry, dając swoim synom matkę,
która całym sercem i z ogromnym poświęceniem i samozaparciem poświęciła
się wychowaniu trójce przybranych synów. Zadanie, którego się podjęła stało
się jeszcze trudniejsze trzy lata później, w 1949 roku, kiedy nagle, na
skutek powypadkowego urazu w kopalni umiera ojciec. Wdowa z trójką dzieci
została sama, bez jakiejkolwiek pomocy. Były to czasy wielkiej biedy. Matka
wychowywała nas z wielką miłością, zaprawiając do karności, dyscypliny,
posłuszeństwa i pracy. Naszym codziennym zwyczajem była także wspólna modlitwa.
Utrzymywaliśmy się z pracy na niewielkim i skromnym gospodarstwie. Dzieciństwo
moje było trudne, ale bardzo radosne. Moimi proboszczami byli zacni kapłani:
Ks. Adolf Beigel, Ks. Dr Franciszek Herman i Ks. Ludwik Buczkowski.
Lata nauki
Szkołę podstawową skończyłem w Żernikach a po niej
wstąpiłem do Niższego Seminarium Duchownego w Gliwicach. Był to rodzaj
Liceum Ogólnokształcącego o profilu czysto humanistycznym, nastawionym
na przygotowanie kandydatów do Wyższego Seminarium Duchownego. Poziom nauczania
byt bardzo wysoki. Selekcja jeszcze większa. Dość powiedzieć, że z 36 uczniów
w klasie 1-szej do matury pozostało 16. Z tej 16 kapłanami zostało 9. Po
ukończeniu Niższego Seminarium zostałem przyjęty do Wyższego Seminarium
w Nysie-Opolu, gdzie rozpocząłem 6 lat trwające przygotowania do kapłaństwa.
Rektorem tej Duchownej uczelni był wówczas Ks. Kazimierz Gaworski a prefektem
Ks. Bp Jan Bagiński. Jednym z młodszych i początkujących profesorów - obecny
Ordynariusz naszej diecezji - Ks. Abp Alfons Nossol. Naszym profesorem
był także obecny Ordynariusz diecezji gliwickiej Ks. Bp Jan Wieczorek.
Studia filozoficzno-teologiczne w Seminarium rozpoczęło na naszym kursie
przeszło 30 kleryków. Do święceń zostało dopuszczonych 26, w tym kilku
z poprzedniego roku, którzy odbywali służbę wojskową.
Święcenia kapłańskie otrzymałem w katedrze opolskiej
wraz z 15 kolegami 11 czerwca z rąk Ks. Bpa Franciszka Jopa, pierwszego
ordynariusza naszej diecezji. Pozostałych 11 kolegów było święconych dzień
później w kościele p.w. Świętej Trójcy w Bytomiu. Z całego kursu, wyświęconego
w 1967 roku czterech kapłanów już nie żyje, a 6 wyjechało zagranicę. Spośród
tych 3 zrezygnowało z kapłaństwa.
Parafie i proboszczowie
Pierwszą placówką, na której pracowałem tuż po
święceniach była parafia p.w. Św. Marii Magdaleny w Kuźni Raciborskiej.
Proboszczem był wówczas bardzo zacny i gorliwy kapłan Ks. Józef Hanusek,
który wprowadzał w mnie w praktyczne duszpasterzowanie, które okazało się
być bardzo odmienne od tego, czego nas uczono teoretycznie na wykładach
teologii pastoralnej. Po dwóch latach bardzo zgodnej pracy otrzymałem przeniesienie
do Bytomia, do parafii MNP, w której proboszczem był bardzo znany duszpasterz
i liturgista Ks. Dr Waclaw Schenk. Twarda szkoła wielkomiejskiej pracy
trwała cztery lata. Następna placówka, w której przyszło mi pracować przez
dwa następne lata to nyska katedra Świętego Jakuba. Proboszczem moim był
Ks. Prałat Józef Kądziołka,wielki czciciel i apostoł Najświętszego Serca
Jezusowego. Kolejna parafia, do której zostałem skierowany to parafia Świętej
Katarzyny w Opolu-Groszowicach, której proboszczem był przezacny i pełen
ojcowskiej dobroduszności Ks. Wojciech Skrobocz. Ostatnią moją placówką,
na której nominalnie byłem jeszcze wikarym była parafia Św. Józefa w Opolu-Szczepanowicach,
której proboszczem był wówczas Ks. Hubert Skomudek. Jakkolwiek mianowany
zostałem wikarym tej parafii, w rzeczywistości byłem od samego początku
samodzielnym duszpasterzem w Chmielowicach, gdzie znajdowała się kaplica
p.w. Świętej Anny Samotrzeciej mieszcząca się w dawnej sali tanecznej.
Parafia w Chmielowicach
Pod koniec maja 1978 Ks. Bp Ordynariusz Alfons
Nossol zaproponował mi stanowisko Wikarego w Opolu-Szczepanowicach z przeznaczeniem
dla samodzielnego duszpasterstwa w Chmielowicach. Dekret pisemny otrzymałem
pod koniec czerwca 1978 r. Pracę rozpocząłem w niedzielę 16 lipca
w liturgiczne Wspomnienie MB Szkaplerznej.
Ten stan trwał przeszło dwa lata. Na początku października
1980 roku Ks. Biskup erygował w Chmielowicach samodzielną parafię p.w.
Świętej Anny. Nominacje na proboszcza nowoutworzonej parafii otrzymałem
pod koniec października 1980 r.
Założenia, zadania i plany duszpasterskie.
Najważniejszym zadaniem każdego kapłana duszpasterza
jest przede wszystkim budowa Kościoła żywego w jego najmniejszym wymiarze
jakim jest parafia. Wg mojego rozeznania można i należy do tego dążyć przez:
- ustawiczną i szeroko zakrojoną katechizację dzieci,
młodzieży i dorosłych, przybliżanie wszystkim
znajomości Pisma Świętego jako Źródła i fundamentu wiary;
- rozbudzanie życia modlitwy tak prywatnej jak
i wspólnotowej ponieważ modlitwa jest oddechem życia religijnego Kościoła;
- uświadomić wiernym wartość Mszy Świętej jako
najgłębszego aktu czci Bożej i źródła wszelkich nadprzyrodzonych łask;
- ustawicznie rozwijać nabożeństwo do Matki Bożej,
która jest wzorem pielgrzymującego Kościoła i przykładem prawdziwej pobożności;
- ustawicznie pracować nad integracją wszystkich
mieszkańców parafii, zwłaszcza tych, którzy się sprowadzają, czują się
obco i mają spore trudności z zaadaptowaniem się do nowych warunków, nieznanych
sobie zwyczajów i obyczajów.
Moje pragnienia
Nie ma ich wiele. Zasadniczo dwa:
- chciałbym być prawdziwym ojcem rodziny, której
na imię parafia; abym umiał nią należycie i roztropnie kierować zwłaszcza
w tych sprawach, które "należą do Ojca Niebieskiego", być kochającym ojcem,
znającym i rozumiejącym potrzeby swoich dzieci, być łagodnym i cierpliwym,
ale równocześnie odważnym i wymagającym;
- drugim pragnieniem jest wychować kapłana. Stanąć
kiedyś przy drzwiach kościoła i witając neoprezbitera wywodzącego się z
naszej parafii powiedzieć z radością: teraz puszczasz Panie, sługę swego
w pokoju.
Na koniec
Wszystkich, którzy czytają ten krótki życiorys,
proszę, aby nieustannie wspierali mnie duchowo swoją wytrwałą modlitwą.
|